Polish English German 

Gimnazjum im. Czesława Miłosza

w Topoli Królewskiej

Wspomnienia z obozu w Bułgarii [ZDJĘCIA]

Rok szkolny dopiero się zaczął, a uczniowie już dopytują się, czy mogą zapisać się na wakacyjny wyjazd. Nieważne gdzie, kiedy i za ile, po prostu każdy chce jechać. I nie ma co się dziwić, bo nasze obozy młodzieżowe to wspaniała przygoda. Więc powspominajmy trochę tegoroczny wyjazd do Bułgarii.

Organizując takie wyjazdy chcemy aby uczniowie zobaczyli jak najwięcej, dlatego w drodze do Bałcziku (naszego punktu docelowego) zatrzymaliśmy się na nocleg w Egerze na Węgrzech. Oczywiście dla niektórych już noc poza domem, z dala od rodziców była niezwykłą atrakcją, może nawet większą niż zwiedzanie Egeru, który jest niezwykle malowniczym miastem położonym nad potokiem Eger, między Górami Bukowymi i górami Mátra. Znane jest przede wszystkim z basenów termalnych, wina Egri Bikavér oraz z obrony zamku przed Turkami.

Zmęczeni zwiedzaniem wyruszyliśmy w dalszą drogę. Podróż była długa i męcząca, ale słońce, które przywitało nas w Bałcziku, sprawiło, że odzyskaliśmy siły. A co robiliśmy w Bałcziku? No cóż, przede wszystkim dobrze się bawiliśmy, opalaliśmy się, kąpaliśmy w niezwykle ciepłym Morzu Czarnym i hotelowym basenie. Nasi gimnazjaliści świetnie pływają i widać, że woda to ich żywioł, mogliby z wody nie wychodzić, no ale cóż, czasami trzeba też coś zjeść. Chodziliśmy także na spacery, zwiedzaliśmy miasto.

Korzystaliśmy również z imprez organizowanych przez biuro turystyczne. I tak byliśmy na wycieczce w Warnie, która jest trzecim co do wielkości miastem w Bułgarii. Głównym punktem tej wycieczki była wizyta z Delfinarium. Jest to atrakcja przede wszystkim dla młodszych dzieciaków, ale i gimnazjalistom się podobało. Zwiedzaliśmy Ogród Botaniczny w Bałcziku. Podziwialiśmy niezwykłe widoki z Półwyspu Kaliakra. Największą radość sprawiła (nie tylko uczniom) bitwa piratów. Brzmi to może jak zabawa dla maluchów, ale przecież każdy ma prawo poczuć się jak dziecko. Zabawa była niesamowita. Wypłynęliśmy statkami w morze, zaczęło się od malowania tatuaży, oczywiście malowanie wymknęło się z pod kontroli i naszym oczom ukazały się obrazki… Później łowiliśmy ryby, nawet dwie udało się złowić, trafiły z powrotem do morza i może spełnią nasze życzenia. No i zaczęła się walka. Dwa statki naprzeciw siebie, pistolety na wodę, wiadra i wokół morze. Nieważne, czy lało się kogoś na drugim statku, czy swoich, najważniejsza była dobra zabawa. Dobrze, że niektórzy tego nie widzieli. I w tym miejscu szczególnie pozdrawiamy panią psycholog, która pozostała z grupą dziewcząt smażących się na plaży w strachu o tych co na statkach.

No cóż obóz się skończył. Cali i zdrowi wróciliśmy do stęsknionych rodziców i już czekamy na kolejny wyjazd.

No i zapomniałam o najważniejszym. Opuszczając hotel w Egerze i w Bałcziku usłyszeliśmy od ich właścicieli, że tak fajne grupy, tak grzeczna i kulturalna młodzież jak nasza to prawdziwa rzadkość i za to my opiekunowie Wam dziękujemy.

A teraz obejrzyjcie zdjęcia one najlepiej pokażą, że z nami warto jeździć.

Marta Kowalczyk